Victoria podała
mi butelkę jakiego ś raczej taniego wina i powiedziała, ze zostawi mnie na
chwilę samą bo musi pogadać z Duff’em. Pogadać, taak. Przytaknęłam i usiadłam
na jakiejś na wpół rozwalonej kanapie, trochę zagubiona rozejrzałam się po
pomieszczeniu. Ludzie zaczęli się zbierać, bardzo szybko zrobiło się tłoczno i
duszno. Ni stąd i zowąd przeleciała przede mną prawie naga, jak mniemam-
dziwka. Okej. Postanowiłam, ze wyjdę na dwór , musiałam odetchnąć. Już miałam
wstać, gdy ktoś usiadł obok mnie i objął moje ramiona, odwróciłam się i
spojrzałam na niego, Axl. Pijany Axl.
-Hej- Powiedziałam niepewnie. Po co on tu
przyszedł, no.
-Cześć, mała- Uniósł prawy kącik ust- Podoba Ci się impreza?
-Tak, jest okej. –Uśmiechnęłam się
szeroko- Tylko duszno tu trochę.
-Może pójdziemy do sypiali, hm?– Szepnął przysuwając się do mnie jeszcze bardziej.- Tam na pewno nikogo nie ma, chciałbym Cię
bliżej poznać, Angie. – Poczułam, że robi mi się gorąco, musiałam jak
najszybciej stąd wyjść.
- Mam na imię Alice, dupku- Rzuciłam tylko i niemal pobiegłam do wyjścia.
Nigdy, nigdy więcej tu nie przyjdę. Już przekraczałam próg, gdy nagle ktoś
złapał mnie za rękę, wystraszona odwróciłam się szybko, to był Izzy. Dobrze, że
nie Axl, odetchnęłam z ulgą.
- Już idziesz? – Spojrzał na mnie jakby ze
smutkiem w oczach, ale chyba wyczuł, ze coś jest nie tak- Stało się coś?
- Nie..Tak, to znaczy..Chyba już pójdę.-No
chyba nie, nadal trzymał mnie za rękę. – Izzy
mógłbyś mnie puścić? – Natychmiast to zrobił, czerwieniąc się trochę.- Dzięki- Uśmiechnęłam się blado i ponownie
ruszyłam do wyjścia. Gdy znalazłam się już na chodniku, przystanęłam i
zaczerpnęłam świeżego powietrza, wtem usłyszałam za sobą szybkie kroki. Bałam
się odwrócić, więc poderwałam się i przyspieszyłam. Kroki nie ucichły, zaczęłam
panikować, przymknęłam oczy chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu.
Krzyknęłam. Przede mną stał nie kto inny jak pan rytmiczny.
- Jezu, dlaczego Ty przede mną uciekałaś?
– Złapał mnie za ramię i przeszył wzrokiem. Dobry Boże, jakie on ma piękne
oczy.- Alice, kontaktujesz?
-Hmm? Tak, tak. – Tym razem to ja się
zaczerwieniłam- Przepraszam, nie
wiedziałam, ze to Ty.
- Dlaczego tak szybko wyszłaś z Hellhouse?-
Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi, jakie znów Hellhouse?- Tak nazywa się ta rudera, w której mieszkamy-
wyjaśnił mi widząc moje zakłopotanie.
- Ach, rozumiem- Mruknęłam pod nosem- No bo wiesz..Axl. On no przystawiał się do
mnie, chciał zaciągnąć mnie do łóżka
– Wyjaśniłam cicho, unikając jego spojrzenia.- Potraktował mnie jak dziwkę.
Zwykłą dziwkę. Rozumiesz? –Odważyłam się zerknąć na niego. Nie wyglądał na
zaskoczonego, ale zacisnąć nerwowo zęby i
spojrzał gdzieś w dal. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Dlaczego on tak
zareagował?
- Odprowadzić Cię do domu?- Zapytał nie
patrząc na mnie wcale- Zgaduje, ze nie chcesz do nas wracać. – Przytaknęłam i podziękowałam mu.- Nie zamierzam go tłumaczyć- Odezwał się po krótkiej chwili- Ale..Nie bierz tego do siebie, pewnie jutro
i tak nic nie będzie pamiętał- Zaśmiał się jakoś tak..sztucznie. – Tak nawiasem mówiąc to nie wiem gdzie
mieszkasz.- Podałam mu adres a on skręcił w jakaś boczną uliczkę i pociągnął
mnie za sobą. Było tu w chuj ciemno bo żadna latarnia się nie paliła. Nagle
zdałam sobie sprawę w jakiej sytuacji się znajduje, jestem z jakimś niemalże
obcym kolesiem w ciemnej, wąskiej uliczce a do tego za cholerę nie wiem jak
trafić do domu. Nie mogło być lepiej. Momentalnie się zlękłam, mój oddech
przyspieszył a ręka, którą trzymał zaczęła się pocić. Miałam tylko tą jebaną nadzieje, że nic mu nie odwali
i po prostu odprowadzi mnie do domu. Krzyknęłam przerażona, gdy Izzy nagle
zatrzymał się i przycisnął mnie niezbyt delikatnie do muru. Pojedyncza łza
spłynęła po moim policzku i mimowolnie zaczęłam trząść się ze strachu. A on
tylko wpatrywał się we mnie. Po chwili wybuchnął głośnym śmiechem.
-Gdybyś tylko widziała swoją minę! –
Złapał się za brzuch i starał się pohamować śmiech- Chciałem zobaczyć twoją
reakcje, było tak jak się spodziewałem.- Umilkł, gdy tylko ponownie na mnie
spojrzał . Gorzkie łzy razem z czarnym tuszem do rzęs, gęsto spływały po moich
policzkach. Nadal trzęsłam a się ze strachu..Myślałam, ze zrobi mi krzywdę.
Zrobi i krzywdę. Powtarzałam to myślach. Krzywdę.
- Alice? Hej..Przepraszam Cię.- Zaczął niepewnie wycierać moje mokre
policzki- Nie bój się, przepraszam.- Szeptał
a ja stałam tak nadal oparta o ten mur, niezdolna to jakiegokolwiek ruchu. Niezdarnie
przytulił się do mnie i delikatnie pogłaskał po włosach wciąż szepcząc bym się
nie bała.
- Możemy już iść? – Zapytałam drżącym głosem- Chciałabym
wrócić już do domu – Powiedziałam niemal szeptem.
- Tak, tak- Odpowiedział nieco
zakłopotany- Naprawdę przepraszam Cię za
to- Mruknął cicho tak, że ledwo usłyszałam.
Resztę drogi
przeszliśmy w milczeniu. Czułam się głupio, że tak bardzo gwałtownie na to
zareagowałam. Nie mogłam po prostu śmiać się z tego tak jak on? Nie no, biedna, wrażliwa
Alice musiała się poryczeć. Brawo. Gdy wreszcie zobaczyłam swój dom odetchnęłam
z ulgą. O ja pierdole. Nagle jak grom z jasnego nieba uderzyła mnie jedna,
jedyna myśl. RODZICE. Zabiją mnie, no
kurwa zabiją. Zrobiłam się blada i mimowolnie zatrzymałam się. Izzy spojrzał na
mnie pytająco.
- Rodzice-
Odrzekłam tylko. Chyba nadal nie wiedział o co mi dokładnie chodzi- Oni mnie
zajebią, przecież jest środek nocy, dawno już powinnam być w domu.
-Przecież jesteś pełnoletnia- Nagle go
oświeciło- Nie jesteś, prawda? –
Zapytał niepewnie.
- Wiesz..Bo ja mam 15 lat- Powiedziałam
cicho. Zobaczyłam jak chłopak w szybkim tempie blednie i robi się czerwony. Tak
na zmianę. – Chyba mogłam wcześniej o tym
wspomnieć, nie? – Uśmiechnęłam się przepraszająco. Myślałam, że facet zaraz zemdleje.

Pienykne jak zafsze <3
OdpowiedzUsuńHym, hym, hym... W sumie nie wiem co myśleć o głównej bohaterce. Czytając drugi rozdział wydawało mi się, że to postać o dość silnym charakterku, której wręcz nie należy wkurwiać, ale w tym natomiast rozdziale jest raczej zbytnio przewrażliwiona. Rudy do niej tylko zarywał, a ta zachowała się jakby miał ją zgwałcić czy coś w ten deseń xD A może to tylko moje wrażenie. W sumie jakby nie było.. Żadna normalna dziewczyna nie mogła czuć się na imprezie w Hell House bezpiecznie. Tak czy siak muszę przyznać, że... Alice pasuje mi do Izziego. Wiem, wiem.. to dopiero początek opowiadania, no ale.. no tak jakoś xD
OdpowiedzUsuńDodam, że opowiadanie jest wciągające i czekam z niecierpliwością na kolejną notkę. Co do tego i poprzedniego rozdziału - świetne :)
Pozdrawiam <3
Zgadzam się z Tobą, serio! Alice ma taki dość dziwny charakter,no ;-;
UsuńOna się wystraszyła, gdy Rudy no..chciał zaciągnąć ją do łóżka, przeciez ma tylko 15 lat
Dzidzia ;-; xD
Wiem, e pasuje..Ale przez kilka rozdziałów nie będzie go zauważać.
Wiesz..Nadal jest Jim!
Dziękuje i również pozdrawiam! C: